Nom, to wróćmy do kluczowych informacji. Od dziś nie nazywam się 'Disneyka01' , tylko Kitsune, czyli po japońsku lis. ^^' Od jakiegoś czasu uważam lisy za najpiękniejsze zwierzęta w świecie, więc sobie zmieniłam. ^^' Mam nadzieję, że to nie sprawi większego kłopotu.
Gomen, gomen, i jeszcze raz gomen za tak dużą przerwę w pisaniu. Do lektury polecam utwór zespołu 30 Seconds to Mars - Hurricane.
Zapraszam do czytania. ; >
***
Słońce powoli budziło się do życia, małe pisklęta domagały się jedzonka od swoich zapracowanych rodziców, a czarny kot zaczął się przeciągać się za zewnętrznej stronie okna pokoju Horo i Rena. Pierwszy z nich jeszcze grzecznie chrapał w swoim łóżeczku, a drugi chłopak obudził się stosunkowo niedawno. Teraz siedział z podkulonymi nogami na wewnętrznej stronie parapetu i wpatrywał się we wschodzące słońce. Godzina na zegarku elektronicznym wskazywała na szóstą dwadzieścia jeden, czyli normalny czas na wschód we wrześniu. Z rozmyślań Renny'ego wyrwał głos współlokatora.- Wiesz, Ren, miałem dziś bardzo dziwny sen - rzekł Horo podkładając sobie ręce pod niebieskie włosy. - Śniło mi się, że cudna siostra Yoh wyjechała razem z Anną ratować Hao...
- Kretynie, to się zdarzyło naprawdę - ofuknął go Ren zeskakując z parapetu. - Jak wolisz, ja idę do kuchni - jak postanowił, tak zrobił, a Horokeu z powrotem usnął.
W kuchni zastał Nikitę w jej bordowych spodniach od dresu, biało-czarnej bluzce i w drewnianych japonkach. popijała jak zwykle swoją ulubioną zieloną herbatę i czytała jakiś opasły tom.
- Dzień dobry, Renny - przywitała go, nie odrywając wzroku od tekstu.
- Dzień dobry - szaman wziął z lodówki mleko (no bo co innego? ^^') - wcześnie wstałaś.
- Ty również - odrzekła nie patrząc na chłopaka.
Ren otworzył butelkę i usiadł obok Indianki. Zaczął się przypatrywać Nikicie. Nie mógł zrozumieć, co też Horo w niej widzi. Zwykła szamanka, która jest zapatrzona w siebie i uważa się za lepszą od wszystkich innych, bo ma wizje, Ducha Powietrza i umie czytać w myślach.
- Musisz się tak na mnie gapić? - poirytowała się. - Rozumiem, że nie przypadłam ci do gustu, ale mógłbyś się trochę pohamować. Znam twoje wszystkie tajemnice. Wiesz, mogę użyć tego przeciwko tobie. I umiejętność reishi, to nie jest tylko czytanie w myślach. Ono umożliwia mi przeżywanie tego samego co ty.
- Co czytasz? - zapytał się wymijająco Ren, jakby słowa Nikity w ogóle do niego nie dotarły.
- Nic, co mogło by cię zainteresować - ofuknęła go i zamaszystym ruchem zamknęła mu książkę przed nosem. - Nie mogę się skupić, nie mogę się skupić.... - mamrotała, gdy minęła się w drzwiach z Ryu i Mantą.
- Co jej powiedziałeś, że aż stąd wybiegła? - zaciekawił się szaman.
- Nic, co mogło by cię zainteresować - odburknął, nieświadomie powtarzając słowa Nikity. Tymczasem Ryu i Manta zabrali się za robienie żarełka (jajka na bekonie, grzanki i nieśmiertelna herbata ^^'). Po chwili do kuchni napatoczyli się Horo, Chocolove i Lyserg z mokrymi głowami, a zaraz po nich wkroczyła rozgniewana Anna z Piriką i Tamao po bokach. Dziewczęta usiadły na swoich miejscach, a gdy Manta podawał śniadanie chłopakom, spytał się ich:
- Ej, chłopaki, czemu macie takie mokre głowy?
- Lepiej nie pytaj - westchnął i wymownie spojrzał na Annę.
- Okej, rozumiem - powiedział blondynek i klapnął na swoją miejscówkę.
- Ej, nie zauważyliście, że kogoś tu brakuje? - spostrzegł Lyserg pochylony nad swoim talerzem.
- Racja. Nie ma Fausta ani dziewczyn z Hana-Gumi - przytaknął Manta.
- Faust zwykle wstaje najwcześniej, zjada śniadanie i idzie na spacer z Elizą - wtrąciła nieśmiało Tamao.
- A Mattie, Marie i Kanna jeszcze śpią. Przyda im się - wyjaśniła Anna.
- Nie ma też Nikki. Nie widziałem jej dziś - stwierdził zaniepokojony Horo. - Ktoś ją dziś widział?
- Podejrzewam, że ta dobra duszyczka siedzi na tarasie, mój niebieskowłosy przyjacielu. Minąłem się z nią w drzwiach, wydawała się rozjuszona. Więcej informacji udzieli ci Ren, bo on był z nią w kuchni - rzekł Ryu, a Ren obrzucił go wściekłym spojrzeniem.
- Ren?
- Przyszedłem wypić szklankę mleka, Nikita czytała jakąś wielką książkę, ja się spytałem co czyta, a ona wyszła z kuchni, ot co.
- Może jest głodna... - Horo wziął nową porcję i popędził na taras. Gdy doszedł do wejścia, ujrzał Nikitę siedzącą po turecku na podłodze i masującą sobie skronie, a przed nią leżała owa księga i pusty kubek po herbacie.
- Nikita? - zapytał się niepewnym głosem chłopak stawiając tackę ze śniadaniem na niskim stoliku.
- O, witaj Horo - przywitała się wesołym głosem, po czym zamknęła książkę. Widać było, że przed chwilą intensywnie o czymś myślała. O czymś, co musi nastąpić. - Chcesz usiąść?
Niebieskowłosy chętnie przystał na tą propozycję i usadowił się obok Indianki. Zaczął się jej przyglądać. Wyglądała pięknie nawet w rozciągniętym dresie i znoszonym topie. Długie włosy dziewczyny były rozrzucone po całej podłodze, a policzki zaróżowiły się od wiatru. Jej czarne oczy ciekawie wpatrywały się w drugą parę czarnych oczu.
- Horo, czy mógłbyś się rozpływać nad moją urodą kiedy indziej? Nie powiem, to bardzo przyjemne uczucie, ale mam dziś bardzo ważne zadanie do zrobienia - zaśmiała się i odwróciła wzrok. Przed nią rozciągał się piękny krajobraz. Na pierwszym planie rosły pojedyncze drzewka wiśniowe, a między nimi płyną mały potoczek ciągnący się do kaskad lodowatej wody spadających z wysokiego urwiska.
- Przepraszam, zapomniałem się - bąknął zmieszany.
- Nic się nie stało. Jak dla mnie, mógłbyś tak sobie rozmyślać nawet częściej - Nikita uśmiechnęła się łobuzersko. - Ale nie dziś.
- A co masz dziś takiego ważnego do zrobienia? - Horokeu odwzajemnił uśmiech.
- No na przykład muszę poskładać do kupy dusze i umysły moich braci, a żeby się do tego zabrać muszę być skoncentrowana i spokojna, jak Anna przy 1080 koralach. Wiesz, o co mi chodzi, prawda? - upewniła się i nie czekając na odpowiedź, kontynuowała. - Więc idę tak, jak ona wtedy oczyścić się ze wszystkich trosk do wodospadu. Raz już składałam duszę, więc wiem, że to zadanie piekielnie trudne. Ledwo ten szaman uszedł z życiem o mnie nie wspominając. Nie, na wyjaśnienia jeszcze nie czas, Horo - powiedziała uprzedzając pytanie. - Ale obiecuję, że kiedyś wszystko ci opowiem. Obiecuję.
Puściła do szamana perskie oko i zaczęła zbierać się do wyjścia, gdy Horokeu odezwał się do niej:
- Nikki?
- Tak? - dziewczyna odwróciła się w drzwiach. Chłopak wstał i podszedł do niej.
- Wracaj szybko.
- Jasne - Nikita uśmiechnęła się do chłopaka.
Dziewczyna skierowała się do swojego pokoju, w którym czekała na nią Anna.
- Idziesz do wodospadu - stwierdziła Itako.
- Tak. Inaczej znowu zrobię im krzywdę - szamanka migiem przebrała się w tradycyjne kimono i wybiegła z pomieszczenia.
***
Nikita klęczała pod zimnym strumieniem wody. Nie czuła już przejmującego zimna, ani ogromnego bólu. Jej wszystkie troski odeszły, jak ręką odjął.
Nagle otworzyła oczy. Jej źrenice zwężyły się. Dziewczyna wstała i złożyła ręce jak do modlitwy. Z powrotem opuściła powieki.
Indianka była gotowa, jak nigdy wcześniej. Wiedziała, że dziś jej się uda. Już nigdy więcej nikogo nie skrzywdzi. Nikogo. A zwłaszcza nikogo ze swojej rodziny i przyjaciół.
Szamanka wyszła spod wody i odetchnęła świeżym, jesiennym powietrzem. Mokra, wróciła do domu. Przebrała się w suche ubranie i już chciała wychodzić, gdy z drugiego końca pokoju odezwał się cichutki głosik:
- Nikita-sama?
Indianka skamieniała i energicznie się odwróciła.
- Opacho?!
***
Kyaaa, pokonałam lenia i napisałam. ^^ Mam nadzieję że się podobało. Gomen, że jest takie króciutkie, ale muszę wrócić do formy.
Nom, to chyba wszystko ode mnie.
Saaayonara. ^^
