Regulamin ;3

1.Ze względu na pewne okoliczności, postanowiłam odświeżyć swojego bloga. W chwili gdy ukaże się następny rozdział będziecie mogli zobaczyć pewne zmiany. Nowe otwarcie bloga już wkrótce!
2. Won od nagłówka i tekstu. Pamiętajcie, jak u kogoś zobaczę skopiowane, to nóżki z dupci powyrywam.
3. Chętnie będę wchodziła na Wasze blogi z opkami, ale nie reklamujcie się z Yaoi, plis. Nie trawię tego rodzaju.
4. Notki będę zamieszczac co tydzień w ciągu roku szkolnego, w wakacje będę starac zmniejszac się ten odstęp czasu.
5. Powiadamiam albo na blogach w komentarzu albo na gg.
6. Znoszę krytykę, ale tylko uzasadnioną.
7. Jeśli nie podoba Ci się MOJE opowiadanie, nie musi. Tylko nie wypisuj z tego powodu wulgaryzmów, i tak będą usunięte. Chcę tylko oszczędzic roboty Twoim palcom.
8. I na koniec, proszę o szczere komentarze. Nie lubię, gdy ktoś mi bezpodstawnie słodzi.
Nom, to chyba wszystko. ^^ I przestrzegajcie tego, bo Kitsune jest wszechobecna.

wtorek, 12 lipca 2011

Prolog.

 Jedno cięcie, a zmieniło wszystko. Patch Village zniknęło, a Hao Asakura został pokonany po raz trzeci i ostatni.
 "Zabiłeś go, zamordowałeś swojego brata" - te myśli zaczęły natrętnie atakowac umysł Yoh Asakury.
 - Zabiłem go... - wyszeptał zszokowany chopak, po czym bezwiednie osunął się na ziemię.
 - Yoh! - krzyknęła przerażona Anna, a przerazic Annę to już coś. ^^
 Obok blondynki zmaterializował się Amidamaru, a chwilę później przybiegli Horo, Ren, Choco i reszta tych, co byli w Sanktuarium wraz ze swoimi duchami stróżami.
 - Co z nim? - zapytał się zaniepokojony Lyserg.
 - Zaraz zobaczymy - Faust już otwierał swoją magiczną ^^ apteczkę z niezbyt przyjemnymi przyrządami - Elizo?
 A Eliza z ochotą mu pomogła i już po chwili było wiadomo, dlaczego Yoh nie jest przytomny.
 - Nadmiar Furyoku. - oświadczył nekromanta - lepiej zanieśmy go w bardziej dogodne miejsce (lol, jak to zabrzmiało x3).
 Całemu zajściu przyglądała się pewna czarnowłosa szamanka w beżowej pelerynie.
 - Jak myślisz, gdzie jest teraz Hao? - spytał się jej duch stróż.
 - Nie wiem, Nara-san - odpowiedziała jej szatynka - ale myślę, że braciszek nadal żyje. Tylko jest znacznie osłabiony i będzie czekał na odpowiedni moment.
***
Wiem, wiem, wyszło strasznie i jest okropnie krótkie. =,= Whatever.
Mam do was maciupcią prośbę. Czy ktoś mógłby mi zrobic taki ładny nagłówek z Wojownikami Pięciu Elementów (Yoh, Ren, Horo, Choco i Lyserg)? Byłabym niezmiernie wdzięczna. ^^

2 komentarze:

  1. Hej, może kojarzysz mnie z mojego bloga xD W końcu sama zostawiłaś tam komentarz ;-) Postanowiłam się odwdzięczyć, a jako że nie ma u ciebie jeszcze za wiele do czytania, zrobię to od razu.
    Prolog niewiele wnosi, więc nie mogę za dużo powiedzieć o fabule. Póki co zostanę więc przy tym, co wiem już na pewno:
    1) Błąd już w pierwszym akapicie: "Po raz trzeci i ostatni raz". Za dużo tych "razów". Ostatni wyraz możesz spokojnie wywalić.
    2) Tekst jest niewyraźny. Powiększ go albo zmień czcionkę, bo niby można się rozczytać, ale mi było tak niewygodnie, że w końcu podświetliłam kursorem cały tekst.
    3) Nigdy, ale to nigdy nie pisz w trakcie tekstu komentarzy od siebie. To cholernie rozprasza, poza tym te wtrącenia są przeważnie zupełnie niepotrzebne. Jeśli już koniecznie musisz coś od siebie dodać, rób to na początku lub na końcu rozdziału.
    4) Dziękuję, że jestem w ulubionych ^^"
    5) Skróć regulamin - w takiej formie nikt o zdrowych zmysłach go nie przeczyta. Nawet mnie się, szczerze mówiąc, nie chce.
    6) Normalnie wkurzyłabym się, że twój prolog jest zdumiewająco podobny do mojego, włącznie z omdleniem Yoh i powodem tegoż omdlenia, ale wybaczę ci to, jeśli... dajmy na to (nie, żebym coś sugerowała xD)... ale może, mam taką małą nadzieję na dobre yaoi/shounen-ai z Treyem i Lennym ^^"

    OdpowiedzUsuń
  2. PS Mój komentarz jest prawie tak długi, jak twój post :-P

    OdpowiedzUsuń