Konnichiwa! ^^ Dłuugo mnie nie było, ale wena pisarska się zmyła, wybaczcie. No, ale teraz jestem pełna euforii po ostatniej części Harrego, więc wzięłam się do pracy. ^^ Tak ogółem, to jest parę spraw do omówienia.
I. Domo arigatou gozaimasu dla Uczennicy House'a za za dwa komentarze. :3 To Ty mnie zmobilizowałaś abym wreszcie ruszyła tyłek i zaczęła bardziej uważac na swoje błędy. ^-^
1) Podczas pisania Prologa byłam nieprzytomna, dzięki za wytknięcie błędu.
2) Czcionka zmieniona. Na początku zdawała mi się że jest gites-majonez czcionka, ale jeśli niewyraźna była no to trudno. Czego się nie robi żeby zadowolic czytelnika. ^^
3) Się postaram. :3
4) Do usług. ;>
5) Zdawał Ci się długi, bo był taki a nie inny wygląd bloga i czcionka. Teraz w porównaniu z Twoim, nie jest wcale taki długi.
6) Szczerze mówiąc, to chyba logiczne, że od taakiej ilości furyoku powinno się przynajmniej przez jeden dzień smacznie chrapac. Wbrew pozorom to było furyoku wszystkich przyjaciół Yoh, nie tylko jego. Ta myśl kiełkowała mi w głowie już wiele wcześniej przed założeniem bloga. Jeśli pomyślałaś sobie że skopiowałam od Ciebie pomysł to gomen.
7) Yaoi jest ble, yaoi jest fuj. Nie lubię, nie trawię yaoi, o shounen-ai nie mówiąc. W tej sprawie musisz liczyc na siebie.
Jeszcze raz wielkie domo arigatou. ^^'
II. Nagłówka robic nie trzeba, bo skaner już działa, a razem z nim reszta złomu. ^^
===
No i to chyba wszystko. Przeraża mnie wielkośc wstępu. o.o Podejrzewam, że będzie dłuższy od notki. T.T Zdarza się.
Pierwszy rozdział dedykuję Uczennicy House'a za mobilizację do pisania. *widownia wstaje i rozlegają się oklaski*
Zapraszam do czytania i komentowania. ^^
***
- Nadal się nie obudził?
- Niestety nie.
Minał już tydzień od pojedynku w Sanktuarium. Tuż po zniknięciu wioski Wielkiej Rady Yoh zapadł w głęboki sen. I do tej pory się nie obudził. Na razie wszyscy przyjaciele Asakury przebywali razem z nim w jego rodzinnym domu znajdującym się w Izumo. Z tej okazji do posiadłości zawitała seniorka rodu, Kino, która czuwała nad stanem zdrowia swojego wnuczka razem z Faustem i Elizą. W efekcie mamy domowy szpital. ^^'
Najbardziej śpiączkę Yoh przeżywała jego matka. Może i nie miał z Keiko najlepszych stosunków w dzieciństwie, ale matka to matka. Od zawsze się o niego martwiła. Rodzicielkę bliźniaków na prawie żaden sposób nie można było odciągnąc od nieprzytomnego szatyna. No chyba że zdarzył się cud, bo Haoś żyje i nie zamierza wybic wszystkich ludków łażących sobie po świecie. ^^' Niestety, nic takiego się nie zdarzyło i Keiko praktycznie przez cały dzień siedziała przy młodszym z braci. Z bólem w sercu opuszczała go na noce, no ale spac przecież kiedyś musi.
Na kolejnym miejscu uplasowała się - nomen-omen - Anna. Surowa blondynka nie chciała żeby to było widac , ale podkrążone oczy zdradzały wszystko. Jej także okropnie brakowało Yoh i jego niemającego granic optymizmu. Tak, optymizm był jej bardzo potrzebny. Nawet słowa otuchy od Manty nie uspokajały Itako. Chudła w oczach, jadła coraz mniej. Nie spała w nocy. W efekcie mamy deczko podłamaną Annę w strasznym stanie z oczami bez dawnego blasku. Ale za to dużo rozmawiała z Keiko. Głównie o Yoh. Cóż, wspólne problemy zbliżają.
Skromna Tamao również przeżywała śpiączkę Asakury. Nawet Choco coraz rzadziej opowiadał swoje 'prześmieszne' dowcipy. Ren i Horo przestali się kłócic, a Ryu o wiele więcej czasu spędzał w kuchni. Krótko mówiąc wszyscy okropnie martwili się o swojego przyjaciela.
- Mam nadzieję że się w końcu obudzi - westchnęła blondynka. Jej głos był przepełniony bólem. Bólem rozdartego serca dziewczyny.
Wtem u drzwi wejściowych rozległo się pukanie.
- Kogo tu niesie.. - mruknęła Itako - Horo, lec otwórz drzwi - krzyknęła do szamana z północy, który w tym momencie był zajęty niezwykle wciągającym zajęciem jakim jest wylegiwanie się na kanapie.
- Już lecę, Anno! - Niebieskowłosy zerwał się z kanapy i sprintem pobiegł otworzyc drzwi. Ku jego zdziwieniu w drzwiach ujrzał niezwykłej urody Indiankę.
- Kim jesteś? - zapytała władczym tonem dziewczyna. Niewątpliwie była to szamanka, bo jej duch stróż pojawił się obok niej.
Jest śliczna... - przemknęło przez myśli Horo. Tajemnicza szatynka była najpiękniejszą dziewczyną, którą dotąd spotkał. Jej rozczochrane czarne włosy do połowy łydki powiewały na silnym wrześniowym wietrze, a czarne oczy spoglądały zza gęstej kurtyny rzęs. Policzki były zarumienione od przejmującego zimna nietypowego w dziewiątym miesiącu roku.
- Jjj-ja? - wydukał ośmielony szaman.
Horo, uspokój się, to tylko dziewczyna
- Nie, Święty Mikołaj - zakpiła przybyszka. - Dowiem się wreszcie jak się nazywasz?
- To raczej ja powinienem się o to spytac.
- Nie sądzę - oburknęła zniecierpliwiona - mogę wejśc? Zimno mi.
Chłopak wpuścił dziewczynę i zaprowadził do Anny. Powinna wiedziec co z nią zrobic.
- Anno.... Mamy niespodziewanego gościa - wydukał.
Blondynka powoli odłożyła książkę i zaczęła się podnosic z głębokiego fotela. Gdy ujrzała gościa, zdębiała.
- Nikita? - wyszeptała.
- Anna? - druga dziewczyna zareagowała podobnie. Chwilę potem obie rzuciły się sobie w ramiona, a biedny Horo stał ogłupiały z rozdziawioną buzią.
- To wy się znacie?! - dziewczęta nie zwracały na niego uwagi, tylko cieszyły się własnym szczęściem.
Tymczasem w kuchni Ren popijał sobie spokojnie mleczko a Ryu myślał nad nowym przepisem. Z tych rozmyślań wyrwał ich krzyk przyjaciela. Popatrzyli na siebie znacząco i udali się do owego pokoju skąd wydobył się krzyk. Gdy weszli do pokoju, ich oczom ukazał się niecodzienny widok. Anna w euforii? Nie cieszyła się tak nawet, gdy Yoh wstał z odzyskaną duszą w Sanktuarium.
- Pani Anno? Czy dowiemy się co tu zaszło? - wymamrotał Ryu.
- Bo Niebieska Czapa chyba niezbyt się kwapi do wyjaśnień - dokończył Ren.
Anna wraz z Nikitą znieruchomiały, po czym szybko się rozdzieliły.
- Kogo nazywasz Niebieska Czapą, Krótkomajktu?! - zirytował się Horo.
- Jak mnie nazwałeś? - odkrzyknął Renny. Czyli po staremu. Jednak Anna postanowiła przerwac im tę jakże uroczą kłótnię.
- DOŚC! - wrzasnęła. Poskutkowało. Wszyscy jak na komendę zamilkli.
- Anno-chan, mogę im to wyjaśnic? - zapytała się Nikita. Nie czekając na odpowiedź zaczęła opowiadac - Anna i ja razem się wychowywałyśmy w Aomori.
- Jesteś medium? - zainteresował się Ryu. - przecież jesteś szamanką, prawda? A bycie i tym, i tym jest niemożliwe.
- Jak widac, jest. Mam ducha stróża i jestem szamanką, ale posiadam również zdolności Itako. Nara - zwróciła się do ducha - ujawnij się.
Oczom szamańskiej gromadki ukazała się drobna kobieta w stroju samuraja i z takową kataną w ręku.
- Witajcie - przemówiła swoim niezwykle dźwięcznym głosem.
- To jest mój duch stróż, Nara. Dorastała razem z Amidamaru i Mosuke. Niestety, ówczesny cesarz nie zechciał jej na swym dworze i musieli się rozdzielic - wyjaśniła. - Jeszcze jakieś pytania?
Wszystkim oprócz Anny opadła szczęka. Blondynka dobrze wiedziała jaką mocą dysponowała jej przyjaciółka. W szkole miedów kierowanej przez Kino była najlepsza uczennicą. Surowa babka Yoh niewiadomo dlaczego dawała jej czasem upust, była milsza niż dla wszystkich uczniów. Wszyscy jej tego zazdrościli, Kyoyama również. Tylko starała się tego nie okazywac . Nie chciała stracic przyjaciółki. W końcu gdy Kino postanowiła zrobic Nikicie wolne, Anna nie wytrzymała. Wykrzyczała szatynce w twarz, co myśli o niej i wszystkich upustach. Nikita z grobową miną zaczęła się pakowac. Gdy wyjechała, Kino wyjaśniła Annie powód, dla którego traktowała szatynkę inaczej. Nikita nie szkoliła się tylko na medium. Trenowała również szamaństwo, jako jedyna z całej szkoły. Treningi ją wykańczały psychicznie oraz fizycznie i surowa babka Yoh to rozumiała. W pewnym momencie pojawiła się nowa umiejętnośc, z którą czarnowłosa szamanka nie dawała sobie rady - reishi. Kino dała jej parę dni odpoczynku - Nikita wyjechała z Aomori . Usprawiedliwiła się tym, że z reishi musi się zwalczyc sama. Po tej rozmowie Anna zamknęła się w sobie. Z nikim nie rozmawiała. Miała wyrzuty sumienia, jak potraktowała przyjaciółkę. Ona była zawsze taka zmęczona... Po miesiącu blondynka również miała ataki reishi. I wtedy pojawił się Yoh - jej Yoh. Reszta potoczyła się szybko, Anna uratowała go od duchów i wymusiła na nim obietnicę. Zgodził się wyjątkowo szybko. Ale teraz... Leżał w drugiej części posiadłości. Nieruchomy, z zamkniętymi oczami. Tęskniła za nim. I to bardzo.
Z rozmyślań wyrwał ją głos Indianki.
- Anno, możemy porozmawiac? - zapytała się blondynki.
- Jasne - ta uśmiechnęła się do niej promiennie.
- Pani Anno? Czy dowiemy się co tu zaszło? - wymamrotał Ryu.
- Bo Niebieska Czapa chyba niezbyt się kwapi do wyjaśnień - dokończył Ren.
Anna wraz z Nikitą znieruchomiały, po czym szybko się rozdzieliły.
- Kogo nazywasz Niebieska Czapą, Krótkomajktu?! - zirytował się Horo.
- Jak mnie nazwałeś? - odkrzyknął Renny. Czyli po staremu. Jednak Anna postanowiła przerwac im tę jakże uroczą kłótnię.
- DOŚC! - wrzasnęła. Poskutkowało. Wszyscy jak na komendę zamilkli.
- Anno-chan, mogę im to wyjaśnic? - zapytała się Nikita. Nie czekając na odpowiedź zaczęła opowiadac - Anna i ja razem się wychowywałyśmy w Aomori.
- Jesteś medium? - zainteresował się Ryu. - przecież jesteś szamanką, prawda? A bycie i tym, i tym jest niemożliwe.
- Jak widac, jest. Mam ducha stróża i jestem szamanką, ale posiadam również zdolności Itako. Nara - zwróciła się do ducha - ujawnij się.
Oczom szamańskiej gromadki ukazała się drobna kobieta w stroju samuraja i z takową kataną w ręku.
- Witajcie - przemówiła swoim niezwykle dźwięcznym głosem.
- To jest mój duch stróż, Nara. Dorastała razem z Amidamaru i Mosuke. Niestety, ówczesny cesarz nie zechciał jej na swym dworze i musieli się rozdzielic - wyjaśniła. - Jeszcze jakieś pytania?
Wszystkim oprócz Anny opadła szczęka. Blondynka dobrze wiedziała jaką mocą dysponowała jej przyjaciółka. W szkole miedów kierowanej przez Kino była najlepsza uczennicą. Surowa babka Yoh niewiadomo dlaczego dawała jej czasem upust, była milsza niż dla wszystkich uczniów. Wszyscy jej tego zazdrościli, Kyoyama również. Tylko starała się tego nie okazywac . Nie chciała stracic przyjaciółki. W końcu gdy Kino postanowiła zrobic Nikicie wolne, Anna nie wytrzymała. Wykrzyczała szatynce w twarz, co myśli o niej i wszystkich upustach. Nikita z grobową miną zaczęła się pakowac. Gdy wyjechała, Kino wyjaśniła Annie powód, dla którego traktowała szatynkę inaczej. Nikita nie szkoliła się tylko na medium. Trenowała również szamaństwo, jako jedyna z całej szkoły. Treningi ją wykańczały psychicznie oraz fizycznie i surowa babka Yoh to rozumiała. W pewnym momencie pojawiła się nowa umiejętnośc, z którą czarnowłosa szamanka nie dawała sobie rady - reishi. Kino dała jej parę dni odpoczynku - Nikita wyjechała z Aomori . Usprawiedliwiła się tym, że z reishi musi się zwalczyc sama. Po tej rozmowie Anna zamknęła się w sobie. Z nikim nie rozmawiała. Miała wyrzuty sumienia, jak potraktowała przyjaciółkę. Ona była zawsze taka zmęczona... Po miesiącu blondynka również miała ataki reishi. I wtedy pojawił się Yoh - jej Yoh. Reszta potoczyła się szybko, Anna uratowała go od duchów i wymusiła na nim obietnicę. Zgodził się wyjątkowo szybko. Ale teraz... Leżał w drugiej części posiadłości. Nieruchomy, z zamkniętymi oczami. Tęskniła za nim. I to bardzo.
Z rozmyślań wyrwał ją głos Indianki.
- Anno, możemy porozmawiac? - zapytała się blondynki.
- Jasne - ta uśmiechnęła się do niej promiennie.
***
Co chce powiedziec Nikita? Jak na to zareagują przyjaciele Asakury? Tego dowiecie się w następnym rozdziale.
Znowu jest okropnie krótkie. =,= Przynajmniej ociupinkę dłuższe od wstępu.^^
Jeśli znowu popełniłam jakąś gafę, informujcie o tym w komentarzach.
Ja się już zmywam. Piszcie i komentujcie. ^^ Mata aimasho! ^^
spoko ^^ wena uciekla mi za lodowe .!!! ;( ps.. Lodowa na fbl by mozna se ja lepiej wyobrazic ;p Bless Yaaa .!!! ;***
OdpowiedzUsuń