Serdeczne domo arigatou za tyyle miłych komentarzy. :3 To strasznie podnosi na duchu i od razu można się brać za pisanie nowego rozdziału. ^^ A przerywanie w najciekawszym momencie to moja specjalność, polecamy się na przyszłość. ^^' Niezrozumiałe pisanie również. ^^' A co do Nikity, to mam wielkie plany. :3
Nom, to tyle z informacji. Do czytania polecam tytułowe 'Nothing Else Matters' Metalliki.
Enjoy! ;D
***
Dziewczyny poszły do baru obok lotniska Wielkiej Rady, a skoro znajdował się w tym, a nie innym miejscu, był tylko dla szamanów.
- Kogo my tu mamy... - powiedziała z przekąsem Anna, bowiem przy barku siedziały trzy dziewczyny. Na oko dwie mogły być w wieku Itako, a trzecia trochę starsza. Jedna rudowłosa, jedna blondynka i jedna z niebieskimi włosami - Hana-Gumi.
- Och, przecież wiem kim one są - obruszyła się Nikita.
- To czemu stoisz jak kołek, zamiast pójść i przywitać się z koleżankami? - zapytała blondynka.
- Bo ta ruda ma ciuchy takie same jak ja! - żachnęła się czarnowłosa szamanka. Istotnie, obie ubrały się w ogrodniczki, t-shirty i buty za kostkę. Wściekła Nikki ruszyła w kierunku Mattie, zanim ktokolwiek się zorientował. Członkinie Hana-Gumi odwróciły się na krzesłach w stronę barku i zawzięcie się kłóciły na jakiś temat. W ogóle nie wiedziały co się wokół nich dzieje.
- Bo ta ruda ma ciuchy takie same jak ja! - żachnęła się czarnowłosa szamanka. Istotnie, obie ubrały się w ogrodniczki, t-shirty i buty za kostkę. Wściekła Nikki ruszyła w kierunku Mattie, zanim ktokolwiek się zorientował. Członkinie Hana-Gumi odwróciły się na krzesłach w stronę barku i zawzięcie się kłóciły na jakiś temat. W ogóle nie wiedziały co się wokół nich dzieje.
- Nieprawda! On bardziej lubił mnie! - zaprotestowała Marie.
- Akurat! Nie widziałyście, jak się na mnie patrzył? - zapytała się kpiącym głosem Kanna.
- Tak, jak kosmita na kapustę! Jestem pewna, że... - i tu biedna Matilda musiała przerwać, bo Nikita wkroczyła do akcji. Stanęła za rudą i delikatnie dźgnęła ją w plecy swoim dzirytem (google,dzieci drogie, google). Gdy ta się odwróciła, rozjuszona szamanka wrzasnęła na nią:
- CZEGO PODRABIASZ MOJE CIUCHY?!
Gdy lalkarka się zorientowała, o co chodzi tej 'oszołomce' , odkrzyknęła:
- JA?! TO TY PODRABIASZ MOJE CIUCHY!
- CO? AKURAT!
- A chcesz się bić?! - ruda zaczęła grozić przeciwniczce miotłą.
- O każdej porze dnia i nocy!
- Lepiej wyjdźcie na dwór - odezwał się barman o niepokojąco znajomym głosie.
- Karim? - zdziwiła się Kyoyama.
- To co, wyjdziecie na zewnątrz, czy zmierzacie zdemolować lokal? - zirytował się szaman.
Drużyna Hana-Gumi, Nikita, Anna i kilku gapiów wyszło na zewnątrz. Nikita automatycznie skierowała swoje kroki na piaszczystą polankę. Matilda i cała reszta podreptali za szamanką. Nachmurzona Indianka przeszła przez plac i zatrzymała się na końcu. Zdjęła z pleców skórzany plecak i wypuściła Narę z jej 'nagrobka' (no to coś, w czym czasem siedział Amidamaru w anime. ^^').
- Ach, jak fajnie rozprostować kości - samurajka zaczęła się przeciągać.
- Ty nie masz kości - zauważyła sarkastycznie dziewczyna.
- Nieważne. No, to o co się tym razem wściekłaś?
- Nikt nie będzie podrabiał moich ciuchów i ich krytykował - mruknęła poprawiając sobie bandanę z wzorem jej plemienia.
- Oooo, współczuję tej, która będzie z tobą walczyć.
- Poplecznikom Wielkiego Złego się nie współczuje - oświadczyła chłodno czarnowłosa.
- Rozumiem - odrzekła Nara.
W tym czasie wokoło polanki zebrał się już niezły tłum. Nieco to zdziwiło Nikki, ale tylko na chwilę. Nawet w barze zarządzono przerwę.. ^^'
- Karim? - szamanka znacząco spojrzała na przyjaciela ojca.
- Dobra, mogę nadzorować - westchnął zrezygnowanym głosem.
- Przydałoby się ustalić zasady - odezwała się Nikita. - No to może tak, jak w I rundzie Turnieju. Dopóki któraś z nas nie straci całego Furyoku, a jestem pewna, że to będziesz ty.
- Ach, jak fajnie rozprostować kości - samurajka zaczęła się przeciągać.
- Ty nie masz kości - zauważyła sarkastycznie dziewczyna.
- Nieważne. No, to o co się tym razem wściekłaś?
- Nikt nie będzie podrabiał moich ciuchów i ich krytykował - mruknęła poprawiając sobie bandanę z wzorem jej plemienia.
- Oooo, współczuję tej, która będzie z tobą walczyć.
- Poplecznikom Wielkiego Złego się nie współczuje - oświadczyła chłodno czarnowłosa.
- Rozumiem - odrzekła Nara.
W tym czasie wokoło polanki zebrał się już niezły tłum. Nieco to zdziwiło Nikki, ale tylko na chwilę. Nawet w barze zarządzono przerwę.. ^^'
- Karim? - szamanka znacząco spojrzała na przyjaciela ojca.
- Dobra, mogę nadzorować - westchnął zrezygnowanym głosem.
- Przydałoby się ustalić zasady - odezwała się Nikita. - No to może tak, jak w I rundzie Turnieju. Dopóki któraś z nas nie straci całego Furyoku, a jestem pewna, że to będziesz ty.
- Chciałabyś - odparowała Matilda.
- Start!
Rudowłosa lalkarka zaatakowała, zanim ktokolwiek się obejrzał.
- Latarenko, Rozdarcie Halloween! - krzyknęła do swojego ducha.
- Jakie dziecinne zagrania - Nikita zakpiła ze swojej przeciwniczki. - Nara, do dzirytu!
Jej włócznia, mimo kontroli ducha, nie błyszczała od furyoku, tylko wyglądała jak podwójne medium. Zmieniła kolor grotu na bordowy, kolor rękojeści zamienił się na biały i cały oszczep powiększył się parokrotnie.
Mattie uśmiechała się pod nosem. Ta cała szamanka nawet nie próbuje się bronić! Prościzna. Jednakże z chmary pyłu pozostałym po uderzeniu Gotki wyłoniła się uśmiechnięta od ucha do ucha Nikki z przerzuconą przez ramię dzidą.
- No i co się śmiejesz jak głupi do sera? To była dopiero rozgrzewka - wycedziła przez zaciśnięte zęby Matilda.
- O nie, teraz moja kolej, koleżanko - powiedziała pewnym głosem czarnowłosa i ruszyła na rywalkę. - Nara, Atak Wojenny!
Naparła na Latarenkę, która całą swoją siłą próbowała zablokować uderzenie.
- Tylko na tyle was stać? - spytała z chytrym uśmieszkiem, po czym naparła z większą siłą na kościotrupa z głową dyni. Siła, z jaką Indianka podjęła atak odrzuciła na kilkanaście metrów ducha stróża jej wroga.
- Latarenko, Tornado Halloween! - ryknęła płomienna lalkarka. - Teraz!
"To takie proste. Miałam nadzieję, że się czegoś nauczyła", pomyślała, po czym wykonała kontraatak.
- Nara, Łuk Śmierci!
Wykonała zamach bordowym dzirytem i uderzyła. Dwie siły naparły na siebie, aż w końcu atak Indianki przedarł się przez Tornado i walnął w Latarenkę. Matti przeklnęła pod nosem.
- Latarenko, Wielka Kontrola Ducha!
- Niczego się nauczyłaś z tego, co mówił do was Yoh? - zapytała się czarnowłosa.
Ruda lalkarka znieruchomiała.
- Skąd wiesz, co nam powiedział Yoh?
- To bardzo proste. Mam wizje i zobaczyłam was oraz mojego brata - wyjaśniła ze spokojem kami (inaczej zwykły szaman).
- Brata?!
- Oczywiście. To ja wam o tym nie mówiłam? A to ze mnie gapa. Ale wiecie, może skończmy już tą walkę, nudzi mi się - ziewnęła Nikita.
- Jestem za - powiedziała Matilda. Wykonała 100% furyoku - Latarenko, Pożeracz!
- Nara, gotowa? - samurajka kiwnęła głową - Strzała Otchłani!
Gdy obie siły spotkały się na środku polany, wszystkich obecnych poraziło oślepiające światło, które po chwili znikło. I wiadomo już było kto wygrał. Rudowłosa opadła na kolana ze spuszczoną głową, a uśmiechnięta Indianka stała wciąż z prawie całym furyoku.
- Ale.. Ale.. Ale dlaczego.. Przecież robiłam, jak uczył Hao..
- To nie Hao was przez cały czas uczył - rzekła szatynka.
- Jak to?! - zdumiały się Gotki.
- Normalnie. Nie Hao, tylko reinkarnacja Wielkiego Złego - odezwała się Anna. - I to was zgubiło. Zamiast same trenować, ślepo wierzyłyście temu bandycie.
- Nie mów tak o nim! - zdenerwowała się Kanna, u boku której zjawił się Ashcroft.
- Dokładnie, był najlepszym nauczycielem! - przytaknęła blond Gotka. Jak zwykle trzymała w ramionach Chucka.
- Okej, uznajmy, że się zgadzam - oznajmiła zjadliwie uprzejmym tonem czarnowłosa. - Ale z tego co was nauczył, niewiele wyniosłyście, jak zauważyłam. Bo dobry szaman postawiłby mi przynajmniej lekki opór, a wy nic. Z pewnością po moim najmocniejszym ataku nic nie zostałoby z waszego furyoku.
- Nie bądź siebie taka pewna, dziewczyneczko. Nie doceniasz nas - wypaliła przywódczyni Hana-Gumi.
- No to się przekonajmy.
Dziewczyny zastosowały swoje najlepsze uderzenia.
- Nara-san, Czarna Przepaść! - ryknęła z uczuciem do ducha stróża. Z jej oszczepu zaczęła się tworzyć wielka czarna dziura, która wysysała całe furyoku z medium i samego szamana. Ciemny otwór zniknął. Gotki zostały całkowicie bez energii, mimo, że na początku we dwie miały całą.
- Jakim cudem to zrobiłaś, i nadal masz furyoku?! - zdumiała się Kanna.
- Och, to nie było 100 %. Gdyby tak było, pewnie byście to zauważyły - objaśniła szatynka. - Czy wy naprawdę myślałyście, że macie jakiekolwiek szanse?
- Oczywiście - wydukała zrozpaczona Marie. - Jesteś tylko słabą szamanką, której się poszczęściło.
- Nie masz pojęcia, co mówisz. Wiem od was o wiele więcej o szamaństwie. I przede wszystkim, jestem od was i bardziej cwana, i bardziej doświadczona. - poinformowała Kami.
- No proszę cię, i my miałybyśmy w to uwierzyć? - zakpiła ruda.
- Jak najbardziej. Jak nie, to nie odratuję waszego Hao - zagroziła z błyskiem w czarnych oczach Nikita.
- Jak to: nie odratujesz? - przeraziła się Mattie.
- Och, normalnie. Gdy Yoh wypędził z ciała Hao Wielkiego Złego, obaj pogrążyli się w śpiączce. A jeśli Hao zginie, wykrwawi się, ktoś go zaatakuje, czy co tam jeszcze może być, to żaden się nigdy nie obudzi. Yoh mogłabym spróbować ratować, ale niczego nie mogłabym obiecać - wyjaśniła Nikki.
W tym czasie Anna podeszła do przyjaciółki i szepnęła:
- Naprawdę jeśli Hao zginie, to Yoh by się nie obudził? - zapytała łamiącym się głosem.
- Głupia, chcę je wkręcić. Oczywiście że Yoh się obudzi. - czarnowłosa przytuliła ją, po czym wypuściła. - Chociaż nie jestem pewna, czy nadal będzie miał duszę w nienaruszonym stanie.. Ale teraz nie myśl o tej spr... - wzrok Indianki stał się nieprzytomny i gdyby Anna jej nie przytrzymała, pewnie już leżałaby na ziemi.
- Nikita? Nikki? Co się dzieje? - przeraziła się blondynka, a Hana-Gumi stały sparaliżowane parę metrów dalej. Po kilkunastu męczących sekundach odezwała się, ale jej wzrok był ciągle nieobecny.
- Mamy coraz mniej czasu.. Musimy działać.. Hao traci siły. Fizyczne i psychiczne. Jeśli się nie pospieszymy, możemy zastać go martwego... - mówiła, jakby była w transie.
- NIE! - wrzasnęła ruda Gotka. - Musimy go odnaleźć!
- Skąd wiesz, że z nami pójdziecie? - spytała się przebiegle Itako.
- Musimy tam iść, nie rozumiesz? On jest dla mnie bardzo ważny i gdyby go zabrakło.. - zawiesiła głos, a jej oczy się zaszkliły. Spuściła głowę, aby nie było widać jej łez. Szczerych łez.
- Wiem, co czujesz - odrzekła Medium i znienacka przytuliła Matildę, która wtuliła się w Annę. I w ten sposób dwie połączone w bólu istoty przestały być śmiertelnymi wrogami.
Tymczasem pozostałe dwie członkinie drużyny Kwiatu popatrzyły na siebie znacząco, po czym przeniosły wzrok na Nikki.
- Wiesz gdzie jest? - spytała się przytomnej już szatynki Marie.
- Sprawdzę to - odrzekła, po czym usiadła po turecku na piaszczystym gruncie i rozejrzała się dookoła. Całej scenie przyglądali się ludzie, którzy mieli nadzieję zobaczyć dobrą szamańską walkę, a tymczasem zobaczyli skrawek jakieś płaczliwej telenoweli. x3
- A wy czego tak stoicie?! - ofuknęła ich dziewczyna. - Już do środka!
Tłumek potulnie skierował się do baru Karima.
- Nareszcie święty spokój - westchnęła. - Co to ja miałam... Ach, no tak - zamknęła oczy i skupiła się. Na jej policzkach widać było cienie jej długich rzęs. Po niecałych dwóch minutach, wiedziała, gdzie może znajdować się jej braciszek.
- Musimy iść na południe, do Death Valley. - oświadczyła.
- Przecież to okropnie daleko! - zdziwiła się Mattie, która wyzwoliła się już z uścisku Anny. - Jak my się tam dostaniemy?
- Nie doceniasz mnie - oznajmiła szatynka.
- Co masz na myśli? - zapytała się podejrzliwie niebieskowłosa.
- Polecimy tam na Duchu Powietrza! - zaśmiała się Nikki.
- CO? - zdumiała się Kanna.
- Normalnie. Skoro Hao ma Ducha Ognia, to ja sobie przygarnęłam Ducha Powietrza - zakomunikowała Kami.
- Czym ona nas jeszcze zaskoczy.. - westchnęła Itako.
W tym samym czasie Indianka pstryknęła palcami, a sekundę później stała na ramieniu wielkiego Ducha Powietrza. Wyglądał prawie tak samo jak Duch Ognia, tylko świecił się jasnym odcieniem niebieskiego.
Dziewczynom z Hana-Gumi na chwilę zaparło dech w piersiach, ale Anna przyzwyczaiła się już, że przyjaciółka często czymś zaskakuje.
- No to co, włazicie, czy sama mam po niego lecieć? - spytała się ironicznie Nikita. Pierwsza ruszyła blondynka, a za nią Matilda, Kanna i Marie. Chwilę potem śpieszyły ratować kogoś, bez którego świat by im się zawalił.
- Nie mów tak o nim! - zdenerwowała się Kanna, u boku której zjawił się Ashcroft.
- Dokładnie, był najlepszym nauczycielem! - przytaknęła blond Gotka. Jak zwykle trzymała w ramionach Chucka.
- Okej, uznajmy, że się zgadzam - oznajmiła zjadliwie uprzejmym tonem czarnowłosa. - Ale z tego co was nauczył, niewiele wyniosłyście, jak zauważyłam. Bo dobry szaman postawiłby mi przynajmniej lekki opór, a wy nic. Z pewnością po moim najmocniejszym ataku nic nie zostałoby z waszego furyoku.
- Nie bądź siebie taka pewna, dziewczyneczko. Nie doceniasz nas - wypaliła przywódczyni Hana-Gumi.
- No to się przekonajmy.
Dziewczyny zastosowały swoje najlepsze uderzenia.
- Nara-san, Czarna Przepaść! - ryknęła z uczuciem do ducha stróża. Z jej oszczepu zaczęła się tworzyć wielka czarna dziura, która wysysała całe furyoku z medium i samego szamana. Ciemny otwór zniknął. Gotki zostały całkowicie bez energii, mimo, że na początku we dwie miały całą.
- Jakim cudem to zrobiłaś, i nadal masz furyoku?! - zdumiała się Kanna.
- Och, to nie było 100 %. Gdyby tak było, pewnie byście to zauważyły - objaśniła szatynka. - Czy wy naprawdę myślałyście, że macie jakiekolwiek szanse?
- Oczywiście - wydukała zrozpaczona Marie. - Jesteś tylko słabą szamanką, której się poszczęściło.
- Nie masz pojęcia, co mówisz. Wiem od was o wiele więcej o szamaństwie. I przede wszystkim, jestem od was i bardziej cwana, i bardziej doświadczona. - poinformowała Kami.
- No proszę cię, i my miałybyśmy w to uwierzyć? - zakpiła ruda.
- Jak najbardziej. Jak nie, to nie odratuję waszego Hao - zagroziła z błyskiem w czarnych oczach Nikita.
- Jak to: nie odratujesz? - przeraziła się Mattie.
- Och, normalnie. Gdy Yoh wypędził z ciała Hao Wielkiego Złego, obaj pogrążyli się w śpiączce. A jeśli Hao zginie, wykrwawi się, ktoś go zaatakuje, czy co tam jeszcze może być, to żaden się nigdy nie obudzi. Yoh mogłabym spróbować ratować, ale niczego nie mogłabym obiecać - wyjaśniła Nikki.
W tym czasie Anna podeszła do przyjaciółki i szepnęła:
- Naprawdę jeśli Hao zginie, to Yoh by się nie obudził? - zapytała łamiącym się głosem.
- Głupia, chcę je wkręcić. Oczywiście że Yoh się obudzi. - czarnowłosa przytuliła ją, po czym wypuściła. - Chociaż nie jestem pewna, czy nadal będzie miał duszę w nienaruszonym stanie.. Ale teraz nie myśl o tej spr... - wzrok Indianki stał się nieprzytomny i gdyby Anna jej nie przytrzymała, pewnie już leżałaby na ziemi.
- Nikita? Nikki? Co się dzieje? - przeraziła się blondynka, a Hana-Gumi stały sparaliżowane parę metrów dalej. Po kilkunastu męczących sekundach odezwała się, ale jej wzrok był ciągle nieobecny.
- Mamy coraz mniej czasu.. Musimy działać.. Hao traci siły. Fizyczne i psychiczne. Jeśli się nie pospieszymy, możemy zastać go martwego... - mówiła, jakby była w transie.
- NIE! - wrzasnęła ruda Gotka. - Musimy go odnaleźć!
- Skąd wiesz, że z nami pójdziecie? - spytała się przebiegle Itako.
- Musimy tam iść, nie rozumiesz? On jest dla mnie bardzo ważny i gdyby go zabrakło.. - zawiesiła głos, a jej oczy się zaszkliły. Spuściła głowę, aby nie było widać jej łez. Szczerych łez.
- Wiem, co czujesz - odrzekła Medium i znienacka przytuliła Matildę, która wtuliła się w Annę. I w ten sposób dwie połączone w bólu istoty przestały być śmiertelnymi wrogami.
Tymczasem pozostałe dwie członkinie drużyny Kwiatu popatrzyły na siebie znacząco, po czym przeniosły wzrok na Nikki.
- Wiesz gdzie jest? - spytała się przytomnej już szatynki Marie.
- Sprawdzę to - odrzekła, po czym usiadła po turecku na piaszczystym gruncie i rozejrzała się dookoła. Całej scenie przyglądali się ludzie, którzy mieli nadzieję zobaczyć dobrą szamańską walkę, a tymczasem zobaczyli skrawek jakieś płaczliwej telenoweli. x3
- A wy czego tak stoicie?! - ofuknęła ich dziewczyna. - Już do środka!
Tłumek potulnie skierował się do baru Karima.
- Nareszcie święty spokój - westchnęła. - Co to ja miałam... Ach, no tak - zamknęła oczy i skupiła się. Na jej policzkach widać było cienie jej długich rzęs. Po niecałych dwóch minutach, wiedziała, gdzie może znajdować się jej braciszek.
- Musimy iść na południe, do Death Valley. - oświadczyła.
- Przecież to okropnie daleko! - zdziwiła się Mattie, która wyzwoliła się już z uścisku Anny. - Jak my się tam dostaniemy?
- Nie doceniasz mnie - oznajmiła szatynka.
- Co masz na myśli? - zapytała się podejrzliwie niebieskowłosa.
- Polecimy tam na Duchu Powietrza! - zaśmiała się Nikki.
- CO? - zdumiała się Kanna.
- Normalnie. Skoro Hao ma Ducha Ognia, to ja sobie przygarnęłam Ducha Powietrza - zakomunikowała Kami.
- Czym ona nas jeszcze zaskoczy.. - westchnęła Itako.
W tym samym czasie Indianka pstryknęła palcami, a sekundę później stała na ramieniu wielkiego Ducha Powietrza. Wyglądał prawie tak samo jak Duch Ognia, tylko świecił się jasnym odcieniem niebieskiego.
Dziewczynom z Hana-Gumi na chwilę zaparło dech w piersiach, ale Anna przyzwyczaiła się już, że przyjaciółka często czymś zaskakuje.
- No to co, włazicie, czy sama mam po niego lecieć? - spytała się ironicznie Nikita. Pierwsza ruszyła blondynka, a za nią Matilda, Kanna i Marie. Chwilę potem śpieszyły ratować kogoś, bez którego świat by im się zawalił.
***
Z tego rozdziału jestem dumna. ^^ Nareszcie coś się dzieje. ^^' Postarałam się i pobiłam swój rekord, bo aż 3,5 strony w Open'ie. ^^' Gomen, ale w pewnych momentach po prostu musiałam wtrącić swoje trzy grosze. ^^'
Czytajcie, komentujcie, wyrażajcie swoje opinie.
Saaayonaara. ;**
na początku: Metallica - Nothing Else Matters - świetny utwór :D Ucieszyłam się gdy zobaczyłam ją w tytule :D Coraz bardziej mi sie tu podoba xd
OdpowiedzUsuńWielka czarna dziura? :x prosze, tylko nie to ;x w tym tygodniu byłam zmuszona oglądać Discovery razem z bratem ciotecznym, było coś o czarnych dziurach i o promieniach gamma i to było gorsze niż horror. Aaah, samo wspomnienie jest straszne. Takiego nudnego rogramu jeszcze nie widziałam ;x
Okej, wracajac co notki :D
walka przez ciuchy, tak kobiety są straszne xd
Szczerze mówiąc Duch powietrza to takie mile zaskoczenie, chociaż mam taką nadzieje, że nie zrobisz z Nikity potężniejszej szamanki od Hao. Bo przecież Haoś jest najlepszy, najsilniejszy i same naj no i nie ogarniam jak on mógłby przegrać w zwyczajnym pojedynku. dlatego też mają tam szybko lecieć do Haosia i go odratować. co jak co ale opowiadanie bez dwuch bliźniaków będzie be :D
Jestem przeciwko czekaniu 2 tyg na nowy rozdział ;x zło wcielone z Cb. popatrz, deszczyk pada, zimno jest, masz jeszcze 5 dni na napisanie nowego rozdziału i opublikowaniu go xd
Pozdrawiam,
Rozdział fajny, tylko czegoś nie łapię, skoro Nikita jest siostrą Hao i Yoh, to dlaczego ma innych rodziców ? Dobra, nieważne...Tak czy siak, akcja była i to całkiem ciekawa. Głupie dziewuchy, zawsze mnie wkurzały, mają za duże ego i tyle..Pff...Hmm a kiedy coś z resztą szamanów ? ^^ W końcu ich jest tylllee...xd Mam na myśli tego w niebieskim.^^ Błędów nie było, a przynajmniej, żadnych większych. Jednak te emotikonki moim zdaniem są niepotrzbne. Tak czy siak mi się podobało i szkoda, że jedziesz na kolonię, no ale trudno, przeżyję. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńnowa notka na:
OdpowiedzUsuńhttp://sk-its-just-a-beginning.blogspot.com/
zapraszam ;)