Regulamin ;3

1.Ze względu na pewne okoliczności, postanowiłam odświeżyć swojego bloga. W chwili gdy ukaże się następny rozdział będziecie mogli zobaczyć pewne zmiany. Nowe otwarcie bloga już wkrótce!
2. Won od nagłówka i tekstu. Pamiętajcie, jak u kogoś zobaczę skopiowane, to nóżki z dupci powyrywam.
3. Chętnie będę wchodziła na Wasze blogi z opkami, ale nie reklamujcie się z Yaoi, plis. Nie trawię tego rodzaju.
4. Notki będę zamieszczac co tydzień w ciągu roku szkolnego, w wakacje będę starac zmniejszac się ten odstęp czasu.
5. Powiadamiam albo na blogach w komentarzu albo na gg.
6. Znoszę krytykę, ale tylko uzasadnioną.
7. Jeśli nie podoba Ci się MOJE opowiadanie, nie musi. Tylko nie wypisuj z tego powodu wulgaryzmów, i tak będą usunięte. Chcę tylko oszczędzic roboty Twoim palcom.
8. I na koniec, proszę o szczere komentarze. Nie lubię, gdy ktoś mi bezpodstawnie słodzi.
Nom, to chyba wszystko. ^^ I przestrzegajcie tego, bo Kitsune jest wszechobecna.

sobota, 30 lipca 2011

4. Nothing Else Matters.

Ohayo! Przybywam z nowym rozdziałem. :3 I ostatnim przed kolonią. Wyjeżdżam 4 sierpnia, na dwa tygodnie. Gomen, ale nie będę miała wtedy dostępu do internetu, więc nie będę mogła publikować notek. Ale nie martwcie się,  wezmę mój zeszyt z żyrafkami, i będę pisać aż do znudzenia. :) Jeśli rzecz jasna będzie czas, w co wątpię. No, z Buką się na pewno nudzić nie można. A, jak ktoś będzie wtedy w Jastrzębiej Górze, to będzie mnie tam można spotkać. ^^
Serdeczne domo arigatou za tyyle miłych komentarzy. :3 To strasznie podnosi na duchu i od razu można się brać za pisanie nowego rozdziału. ^^ A przerywanie w najciekawszym momencie to moja specjalność, polecamy się na przyszłość. ^^' Niezrozumiałe pisanie również. ^^' A co do Nikity, to mam wielkie plany. :3
 Nom, to tyle z informacji. Do czytania polecam tytułowe 'Nothing Else Matters' Metalliki.
 Enjoy! ;D
***
Dziewczyny poszły do baru obok lotniska Wielkiej Rady, a skoro znajdował się w tym, a nie innym miejscu, był tylko dla szamanów.
- Kogo my tu mamy... - powiedziała z przekąsem Anna, bowiem przy barku siedziały trzy dziewczyny. Na oko dwie mogły być w wieku Itako, a trzecia trochę starsza. Jedna rudowłosa, jedna blondynka i jedna z niebieskimi włosami - Hana-Gumi.
 - Och, przecież wiem kim one są - obruszyła się Nikita.
 - To czemu stoisz jak kołek, zamiast pójść i przywitać się z koleżankami? - zapytała blondynka.
 - Bo ta ruda ma ciuchy takie same jak ja! - żachnęła się czarnowłosa szamanka. Istotnie, obie ubrały się w  ogrodniczki, t-shirty i buty za kostkę. Wściekła Nikki ruszyła w kierunku Mattie, zanim ktokolwiek się zorientował. Członkinie Hana-Gumi odwróciły się na krzesłach w stronę barku i zawzięcie się kłóciły na jakiś temat. W ogóle nie wiedziały co się wokół nich dzieje.
 - Nieprawda! On bardziej lubił mnie! - zaprotestowała Marie. 
 - Akurat! Nie widziałyście, jak się na mnie patrzył? - zapytała się kpiącym głosem Kanna.
 - Tak, jak kosmita na kapustę! Jestem pewna, że... - i tu biedna Matilda musiała przerwać, bo Nikita wkroczyła do akcji. Stanęła za rudą i delikatnie dźgnęła ją w plecy swoim dzirytem (google,dzieci drogie, google). Gdy ta się odwróciła, rozjuszona szamanka wrzasnęła na nią: 
 - CZEGO PODRABIASZ MOJE CIUCHY?!
 Gdy lalkarka się zorientowała, o co chodzi tej 'oszołomce' , odkrzyknęła:
 - JA?! TO TY PODRABIASZ MOJE CIUCHY!
 - CO? AKURAT!
 - A chcesz się bić?! - ruda zaczęła grozić przeciwniczce miotłą.
 - O każdej porze dnia i nocy! 
 - Lepiej wyjdźcie na dwór - odezwał się barman o niepokojąco znajomym głosie.
 - Karim? - zdziwiła się Kyoyama. 
 - To co, wyjdziecie na zewnątrz, czy zmierzacie zdemolować lokal? - zirytował się szaman. 
 Drużyna Hana-Gumi, Nikita, Anna i kilku gapiów wyszło na zewnątrz. Nikita automatycznie skierowała swoje kroki na piaszczystą polankę. Matilda i cała reszta podreptali za  szamanką. Nachmurzona Indianka przeszła przez plac i zatrzymała się na końcu. Zdjęła z pleców skórzany plecak i wypuściła Narę z jej 'nagrobka' (no to coś, w czym czasem siedział Amidamaru w anime. ^^').
 - Ach, jak fajnie rozprostować kości - samurajka zaczęła się przeciągać.
 - Ty nie masz kości - zauważyła sarkastycznie dziewczyna.
 - Nieważne. No, to o co się tym razem wściekłaś?
 - Nikt nie będzie podrabiał moich ciuchów i ich krytykował - mruknęła poprawiając sobie bandanę z wzorem jej plemienia.
 - Oooo, współczuję tej, która będzie z tobą walczyć.
 - Poplecznikom Wielkiego Złego się nie współczuje - oświadczyła chłodno czarnowłosa. 
 - Rozumiem - odrzekła Nara.
 W tym czasie wokoło polanki zebrał się już niezły tłum. Nieco to zdziwiło Nikki, ale tylko na chwilę. Nawet  w barze zarządzono przerwę.. ^^' 
 - Karim? - szamanka znacząco spojrzała na przyjaciela ojca.
 - Dobra, mogę nadzorować - westchnął zrezygnowanym głosem.
 - Przydałoby się ustalić zasady - odezwała się Nikita. - No to może tak, jak w I rundzie Turnieju. Dopóki któraś z nas nie straci całego Furyoku, a jestem pewna, że to będziesz ty.
 - Chciałabyś - odparowała Matilda. 
 - Start! 
 Rudowłosa lalkarka zaatakowała, zanim ktokolwiek się obejrzał.
 - Latarenko, Rozdarcie Halloween! - krzyknęła do swojego ducha.
 - Jakie dziecinne zagrania - Nikita zakpiła ze swojej przeciwniczki. - Nara, do dzirytu!
 Jej włócznia, mimo kontroli ducha, nie błyszczała od furyoku, tylko wyglądała jak podwójne medium. Zmieniła kolor grotu na bordowy, kolor rękojeści zamienił się na biały i cały oszczep powiększył się parokrotnie. 
 Mattie uśmiechała się pod nosem. Ta cała szamanka nawet nie próbuje się bronić! Prościzna. Jednakże z chmary pyłu pozostałym po uderzeniu Gotki wyłoniła się uśmiechnięta od ucha do ucha Nikki z przerzuconą przez ramię dzidą. 
 - No i co się śmiejesz jak głupi do sera?  To była dopiero rozgrzewka - wycedziła przez zaciśnięte zęby Matilda.
 - O nie, teraz moja kolej, koleżanko - powiedziała pewnym głosem czarnowłosa i ruszyła na rywalkę. - Nara, Atak Wojenny! 
 Naparła na Latarenkę, która całą swoją siłą próbowała zablokować uderzenie. 
 - Tylko na tyle was stać? - spytała z chytrym uśmieszkiem, po czym naparła z większą siłą na kościotrupa z głową dyni. Siła, z jaką Indianka podjęła atak odrzuciła na kilkanaście metrów ducha stróża jej wroga.
 - Latarenko,  Tornado Halloween! - ryknęła płomienna lalkarka. - Teraz!
 "To takie proste. Miałam nadzieję, że się czegoś nauczyła", pomyślała, po czym wykonała kontraatak.
 - Nara, Łuk Śmierci!
 Wykonała zamach bordowym dzirytem i uderzyła. Dwie siły naparły na siebie, aż w końcu atak Indianki przedarł się przez Tornado i walnął w Latarenkę. Matti przeklnęła pod nosem. 
 - Latarenko, Wielka Kontrola Ducha! 
 - Niczego się nauczyłaś z tego, co mówił do was Yoh?  - zapytała się czarnowłosa.
Ruda lalkarka znieruchomiała. 
 - Skąd wiesz, co nam powiedział Yoh?
 - To bardzo proste. Mam wizje i zobaczyłam was oraz mojego brata - wyjaśniła ze spokojem kami (inaczej zwykły szaman). 
 - Brata?! 
 - Oczywiście. To ja wam o tym nie mówiłam? A to ze mnie gapa. Ale wiecie, może skończmy już tą walkę, nudzi mi się - ziewnęła Nikita.
 - Jestem za - powiedziała Matilda. Wykonała 100% furyoku - Latarenko, Pożeracz!
 - Nara, gotowa? - samurajka kiwnęła głową - Strzała Otchłani!
 Gdy obie siły spotkały się na środku polany, wszystkich obecnych poraziło oślepiające światło, które po chwili znikło. I wiadomo już było kto wygrał. Rudowłosa opadła na kolana ze spuszczoną głową, a uśmiechnięta Indianka stała wciąż z prawie całym furyoku.
 - Ale.. Ale.. Ale dlaczego.. Przecież robiłam, jak uczył Hao.. 
 - To nie Hao was przez cały czas uczył - rzekła szatynka.
 - Jak to?! - zdumiały się Gotki.
 - Normalnie. Nie Hao, tylko reinkarnacja Wielkiego Złego - odezwała się Anna. - I to was zgubiło. Zamiast same trenować, ślepo wierzyłyście temu bandycie.
 - Nie mów tak o nim! - zdenerwowała się Kanna, u boku której zjawił się Ashcroft. 
 - Dokładnie, był najlepszym nauczycielem! - przytaknęła blond Gotka. Jak zwykle trzymała w ramionach Chucka.
 - Okej, uznajmy, że się zgadzam - oznajmiła zjadliwie uprzejmym tonem czarnowłosa. - Ale z tego co was nauczył, niewiele wyniosłyście, jak zauważyłam. Bo dobry szaman postawiłby mi przynajmniej lekki opór, a wy nic. Z pewnością po moim najmocniejszym ataku nic nie zostałoby z waszego furyoku. 
 - Nie bądź siebie taka pewna, dziewczyneczko. Nie doceniasz nas - wypaliła przywódczyni Hana-Gumi. 
 - No to się przekonajmy. 
Dziewczyny zastosowały swoje najlepsze uderzenia.
 - Nara-san, Czarna Przepaść! - ryknęła z uczuciem do ducha stróża. Z jej oszczepu zaczęła się tworzyć wielka czarna dziura, która wysysała całe furyoku z medium i samego szamana. Ciemny otwór zniknął. Gotki zostały całkowicie bez energii, mimo, że na początku we dwie miały całą. 
 - Jakim cudem to zrobiłaś, i nadal masz furyoku?! - zdumiała się Kanna.
 - Och, to nie było 100 %. Gdyby tak było, pewnie byście to zauważyły - objaśniła szatynka. - Czy wy naprawdę myślałyście, że macie jakiekolwiek szanse?
 - Oczywiście - wydukała zrozpaczona Marie. - Jesteś tylko słabą szamanką, której się poszczęściło.
 - Nie masz pojęcia, co mówisz. Wiem od was o wiele więcej o szamaństwie. I przede wszystkim, jestem od was i bardziej cwana, i bardziej doświadczona. - poinformowała Kami.
 - No proszę cię, i my miałybyśmy w to uwierzyć? - zakpiła ruda.
 - Jak najbardziej. Jak nie, to nie odratuję waszego Hao - zagroziła z błyskiem w czarnych oczach Nikita.
 - Jak to: nie odratujesz? - przeraziła się Mattie.
 - Och, normalnie. Gdy Yoh wypędził z ciała Hao Wielkiego Złego, obaj pogrążyli się w śpiączce. A jeśli Hao zginie, wykrwawi się, ktoś go zaatakuje, czy co tam jeszcze może być, to żaden się nigdy nie obudzi. Yoh mogłabym spróbować ratować, ale niczego nie mogłabym obiecać - wyjaśniła Nikki.
 W tym czasie Anna podeszła do przyjaciółki i szepnęła:
 - Naprawdę jeśli Hao zginie, to Yoh by się nie obudził? - zapytała łamiącym się głosem.
 - Głupia, chcę je wkręcić. Oczywiście  że Yoh się obudzi.  - czarnowłosa przytuliła ją, po czym wypuściła. - Chociaż nie jestem pewna, czy nadal będzie miał duszę w nienaruszonym stanie.. Ale teraz nie myśl o tej spr... - wzrok Indianki stał się nieprzytomny i gdyby Anna jej nie przytrzymała, pewnie już leżałaby na ziemi. 
 - Nikita? Nikki? Co się dzieje? - przeraziła się blondynka, a Hana-Gumi stały sparaliżowane parę metrów dalej. Po kilkunastu męczących sekundach odezwała się, ale jej wzrok był ciągle nieobecny.
 - Mamy coraz mniej czasu.. Musimy działać.. Hao traci siły. Fizyczne i psychiczne. Jeśli się nie pospieszymy, możemy zastać go martwego... - mówiła, jakby była w transie.
 - NIE! - wrzasnęła ruda Gotka. - Musimy go odnaleźć! 
 - Skąd wiesz, że z nami pójdziecie? - spytała się  przebiegle Itako.
 - Musimy tam iść,  nie rozumiesz? On jest dla mnie bardzo ważny i gdyby go zabrakło.. - zawiesiła głos, a jej oczy się zaszkliły. Spuściła głowę, aby nie było widać jej łez. Szczerych łez.
 - Wiem, co czujesz - odrzekła Medium i znienacka przytuliła Matildę, która wtuliła się w Annę.  I w ten sposób dwie połączone w bólu istoty przestały być śmiertelnymi wrogami. 
 Tymczasem pozostałe dwie członkinie drużyny Kwiatu popatrzyły na siebie znacząco, po czym przeniosły wzrok na Nikki.
 - Wiesz gdzie jest? - spytała się przytomnej już szatynki Marie.
 - Sprawdzę to - odrzekła, po czym usiadła po turecku na piaszczystym gruncie i rozejrzała się dookoła. Całej scenie przyglądali się ludzie, którzy mieli nadzieję zobaczyć dobrą szamańską walkę, a tymczasem zobaczyli skrawek jakieś płaczliwej telenoweli. x3
 - A wy czego tak stoicie?! - ofuknęła ich dziewczyna. - Już do środka!
 Tłumek potulnie skierował się do baru Karima.
 - Nareszcie święty spokój - westchnęła. - Co to ja miałam... Ach, no tak - zamknęła oczy i skupiła się. Na jej policzkach widać było cienie jej długich rzęs. Po niecałych dwóch minutach, wiedziała, gdzie może znajdować się jej braciszek.
 - Musimy iść na południe, do Death Valley. - oświadczyła.
 - Przecież to okropnie daleko! - zdziwiła się Mattie, która wyzwoliła się już z uścisku Anny. - Jak my się tam dostaniemy? 
 - Nie doceniasz mnie - oznajmiła szatynka.
 - Co masz na myśli? - zapytała się podejrzliwie niebieskowłosa.
 - Polecimy tam na Duchu Powietrza! - zaśmiała się Nikki. 
 - CO? - zdumiała się Kanna.
 - Normalnie. Skoro Hao ma Ducha Ognia, to ja sobie przygarnęłam Ducha Powietrza - zakomunikowała Kami.
 - Czym ona nas jeszcze zaskoczy.. - westchnęła Itako.
 W tym samym czasie Indianka pstryknęła palcami, a sekundę później stała na ramieniu wielkiego Ducha Powietrza. Wyglądał prawie tak samo jak Duch Ognia, tylko świecił się jasnym odcieniem niebieskiego.
 Dziewczynom z Hana-Gumi na chwilę zaparło dech w piersiach, ale Anna przyzwyczaiła się już, że przyjaciółka często czymś zaskakuje.
 - No to co, włazicie, czy sama mam po niego lecieć? - spytała się ironicznie Nikita. Pierwsza ruszyła blondynka, a za nią Matilda, Kanna i Marie. Chwilę potem śpieszyły ratować kogoś, bez którego świat by im się zawalił.
***
 Z tego rozdziału jestem dumna. ^^ Nareszcie coś się dzieje. ^^' Postarałam się i pobiłam swój rekord, bo aż 3,5 strony w Open'ie. ^^' Gomen, ale w pewnych momentach po prostu musiałam wtrącić swoje trzy grosze. ^^'
 Czytajcie, komentujcie, wyrażajcie swoje opinie. 
 Saaayonaara. ;**

3 komentarze:

  1. na początku: Metallica - Nothing Else Matters - świetny utwór :D Ucieszyłam się gdy zobaczyłam ją w tytule :D Coraz bardziej mi sie tu podoba xd

    Wielka czarna dziura? :x prosze, tylko nie to ;x w tym tygodniu byłam zmuszona oglądać Discovery razem z bratem ciotecznym, było coś o czarnych dziurach i o promieniach gamma i to było gorsze niż horror. Aaah, samo wspomnienie jest straszne. Takiego nudnego rogramu jeszcze nie widziałam ;x
    Okej, wracajac co notki :D
    walka przez ciuchy, tak kobiety są straszne xd
    Szczerze mówiąc Duch powietrza to takie mile zaskoczenie, chociaż mam taką nadzieje, że nie zrobisz z Nikity potężniejszej szamanki od Hao. Bo przecież Haoś jest najlepszy, najsilniejszy i same naj no i nie ogarniam jak on mógłby przegrać w zwyczajnym pojedynku. dlatego też mają tam szybko lecieć do Haosia i go odratować. co jak co ale opowiadanie bez dwuch bliźniaków będzie be :D

    Jestem przeciwko czekaniu 2 tyg na nowy rozdział ;x zło wcielone z Cb. popatrz, deszczyk pada, zimno jest, masz jeszcze 5 dni na napisanie nowego rozdziału i opublikowaniu go xd

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział fajny, tylko czegoś nie łapię, skoro Nikita jest siostrą Hao i Yoh, to dlaczego ma innych rodziców ? Dobra, nieważne...Tak czy siak, akcja była i to całkiem ciekawa. Głupie dziewuchy, zawsze mnie wkurzały, mają za duże ego i tyle..Pff...Hmm a kiedy coś z resztą szamanów ? ^^ W końcu ich jest tylllee...xd Mam na myśli tego w niebieskim.^^ Błędów nie było, a przynajmniej, żadnych większych. Jednak te emotikonki moim zdaniem są niepotrzbne. Tak czy siak mi się podobało i szkoda, że jedziesz na kolonię, no ale trudno, przeżyję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. nowa notka na:
    http://sk-its-just-a-beginning.blogspot.com/

    zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń